środa, 16 października 2013

Advertising in the mail and traffic exchange

Świat lodu


 JAK ZIMNO! NIC DZIWNEGO, ZE JASKINIOWCY UBIERALI GRUBE FUTRA, ŻEBY SIĘ OGRZAĆ - ŻYLI PRZECIEŻ W EPOCE LODOWCOWEJ.

Ok. 80 000 lat temu Ziemia zaczęła się ochładzać - to był początek epoki lodowcowej. Największe ochłodzenie nastąpiło ok. 18 000 lat temu. Trzecią część lądów pokryły lodowce grubości 2,5 km! Wielkie góry lodowe pływały po morzach w tych miejscach, gdzie dziś są słoneczne plaże. Zwierzęta miały grube futra chroniące je przed zimnem. Niektóre z nich wyginęły.


Zwierzęta z epoki lodowcowej były większe i bardziej kudłate od swoich współczesnych krewnych! Żyły wtedy olbrzymie nosorożce, leniwce, żubry, jelenie i niedźwiedzie. Ludzie nie byli tak wytrzymali jak zwierzęta. Człowiek z epoki lodowcowej wędrował na południe i żył na obrzeżu lodowca. Ale i tam było
zimno.
Około 20 000 lat temu Londyn,  Paryż, Nowy Jork i Warszawę pokrywał śnieg przez cały rok. Nawet rzeki skuwał lód. Poziom morza był ^iższy, dlatego ludzie i zwierzęta ^gli przechodzić w miejscach, ie teraz jest głęboka woda.

 Zamrażarka
Kiedy jakieś zwierzę padało, przykrywał je śnieg i lód. Lód działał jak ogromna zamrażarka utrzymywał mięso S w świeżości! W 1977 roku na Syberii zostało odkopane zamarznięte ciało mamuciątka. Ono [ zamarzło ponad 40 000 lat temu, ale nadal było pokryte grubą warstwą futra!
Odwilż
Lodowiec zaczął topnieć ok. 15 000 lat temu. Wtedy wiele zwierząt, jak np. mamuty, wymarło. Niektóre, np. renifery, przeniosły się na północ. Inne zwierzęta zostały, by paść się na łąkach wyrosłych w cieplejszych miejscach. Ludzie też woleli łagodniejszy klimat.

poniedziałek, 14 października 2013

Advertising in the mail and traffic exchange

Mężczyzna znalazł na plaży list w butelce sprzed 107 lat

Steve Thurber znalazł ostatnio na plaży w Zatoce Schoonera w obszarze Tofino w Kanadzie najstarszy list w butelce. Ponieważ wrzucono go do wody 29 września 1906 r., oznacza to, że liczy sobie prawie 107 lat i deklasuje rekord szkockiego szypra Andrew Leapera, który w ubiegłym roku odkrył w swojej sieci naczynie pływające w Morzu Północnym przez 97 lat i 309 dni.

Widać było, że nadal zamknięta butelka z zielonego szkła swoje przeszła - była poniszczona, a kapsel zardzewiał. Thurber wywołał ogromną burzę, stwierdzając, że nie zamierza jej otwierać. W ten oto sposób upublicznione mogły zostać tylko niektóre wiadomości umieszczone na kopercie.

Wiadomo, że autorem listu był nie jaki Earl Willard, który często podróżował parowcem z San Francisco do Bellingham. Butelka trafiła do wody po niecałych 76 godzinach rejsu. Przez szkło można było ujrzeć również adres Willarda i datę nadania wiadomości.

sobota, 12 października 2013

Advertising in the mail and traffic exchange

Co ma wspólnego zwykły ołówek z pierścionkiem z brylantem?



Gdyby zakochany chłopak podarował dziewczynie pierścionek z brylantem, byłaby zachwycona. Ale czy ołówek z grafitowym rysikiem przypadłby jej do gustu? Może i tak, bo brylant i grafit mają bardzo wiele wspólnego.Brylant to cenny kamień szlachetny. Powstaje po oszlifowaniu,.czyli wypolerowaniu diamentu. A diament to jedna z postaci bardzo popularnego na Ziemi pierwiastka - węgla. Grafit, z którego robi się między innymi rysiki do ołówków, to także odmiana węgla. Zarówno diament, jak i gra­fit mają budowę krystaliczną. Oznacza to, ze atomy węgla w diamencie i graficie są równiutko poukładane, uporządkowane.Wyobraźmy sobie plastry miodu, takie jakie produkują pszczoły. Mnóstwo równych sześciokąt­nych „okienek" umieszczonych jedne przy drugich. Na każdym rogu okienka znajduje się atom węgla. Gdyby ułożyć jeden plaster na drugim, a na nim jeszcze trzeci, czwarty i kolejny, otrzyma­libyśmy strukturę, czyli budowę diamentu i grafitu.Na czym więc polega różnica? Między kolejnymi „plastrami" w diamencie są mniejsze odległości. Atom węgla znajdujący się na dowolnym rogu okienka ma tak samo daleko do „kolegi" z pla­stra niżej, jak do atomu na innym rogu tego samego okienka. W graficie plastry są poukładane luźniej, do atomu z kolejnego plastra - z dołu lub z góry-jest dalej niż do „kolegi" z okienka. Dlatego diament i grafit mają zupełnie inne właściwości. Diament jest przezroczysty i - dzięki niezwykle uporządkowanej budowie (odległości między sąsiednimi atomami są równe!) - bar­dzo twardy. Dlatego diamentowym ostrzem można ciąć szkło. Końcówki wierteł też bywają diamentowe. Grafit jest czarnosrebrzysty, miękki i łatwo się łamie.
Węgiel kamienny, wydobywany w kopalniach i służący między innymi jako opał, to mieszanina grafitu i różnych zanieczyszczeń.

wtorek, 8 października 2013

Advertising in the mail and traffic exchange

Dlaczego planety nie wpadają na siebie?



Wokół Słońca krąży osiem planet. Niektóre są zbudowane ze skał i otoczone atmosferą: Merku­ry, Ziemia, Wenus i Mars. Inne to gazowe olbrzymy z niewielkim jądrem: Jowisz, Saturn, Uran i Neptun. Na peryferiach układu znajduje się samotny Pluton, który od sierpnia 2006 r. nie jest juz uznawany za dziewiątą planetę. Planety nie świecą własnym światłem, ale odbijają światło Słońca. Wokół nich mogą krążyć mniejsze od nich satelity - jak Księżyc wokół Ziemi. Pomiędzy orbitami Marsa i Jowisza oraz za orbitą Neptuna występują pasy planetoid, małych ciał niebie­skich. Tak wygląda nasz Układ Słoneczny.
Jego rozmiary - jak wszystko w Kosmosie - są ogromne. Odległość Ziemi od Słońca wynosi 150 milionów kilometrów. Najmniejszą planetę układu, Plutona, dzieli od Słońca prawie 6 mi­liardów kilometrów. Największą planetą naszego układu jest Jowisz. Jego masa jest ponad 300 razy większa od masy Ziemi. Merkury krąży najbliżej Słońca. W ciągu dnia jego powierzchnia rozgrzewa się do 430°C, a w nocy spada do -180°C.
Wenus nosi imię rzymskiej bogini piękna. Ale panują na niej piekielne warunki. Temperatura wy­nosi około 500°C, a ciśnienie jest 90 razy większe niż na Ziemi!
Mars - imiennik boga wojny - to Czerwona Planeta, która kolor zawdzięcza związkom żelaza. Na biegunach Marsa występują czapy lodowców - ale nie z wody, tylko z tzw. suchego lodu, czyli zestalonego dwutlenku węgla.
Planety krążą wokół Słońca i ani nie spadają na nie, ani nie odlatują w Kosmos. Trudno uwierzyć, że sprawia to ta sama siła, która każe jabłku spadać na ziemię - grawitacja. Dzięki niej Słońce przyciąga planety, nie pozwalając im odlecieć w Kosmos. Planety z kolei poruszają się po swoich orbitach z taką prędkością, która nie pozwala im „spaść" na Słońce.